Blog: 9 Lipca
9 Lipca. ON i ONA. Czyli dwa światy 9 lipca jest datą. Jakże ważną datą w życiu dwojga ludzi. On i Ona. Wszyscy znają różnice między Nim a Nią, ale to są łatwo dostrzegalne różnice. Jednak bywają też odmienności bardziej ukryte lub te, o które sprzeczają się badacze rodzaju ludzkiego. Czy usposobienie, postawa i ogólnie – mentalność kobiety i mężczyzny zasadniczo są odmienne, czy też nie? Ponadto, czy mózg ma płeć? Czy mózg kobiety można scharakteryzować jako inny, niż mózg mężczyzny? I ewentualnie na czym ta inność polega? Największa zgodność panuje w kwestii siły i wydolności fizycznej obu płci. Ale i tu te parametry mogą być zamazane, jeśli porówna się dużą kobietę i drobnego mężczyznę. A co do uczuć, wrażliwości, moralności toczą się burzliwe dyskusje zarówno w zaciszu domowym, jak i na otwartych forach. Podobnie jest (być może) z przeżywaniem, postrzeganiem i ogólnie, widzeniem świata oraz ludzi.
C i e k a w e ...
Piszę w dwóch kolumnach, gdzie od razu widoczna jest różnica wydarzeń i przeżyć u obojga bohaterów. Traktuję to jako zderzenie dwóch światów i to nie tylko ze względu na płeć, ale również na status oraz środowisko (wychowanie itp.), jak bardzo to różni ludzi, tj. wpływa na postrzeganie i rozumienie otaczającej rzeczywistości. Jest to swego rodzaju eksperyment filozoficzno-psychologiczny, taka fabularna ilustracja teorii o postrzeganiu rzeczywistości; jak on te same wydarzenia rozumie i czuje oraz, jak ona – czyli zupełnie inaczej lub nieco inaczej. Piszę jako "ja Maks" oraz jako "ja Liwia". Wczuwam się zatem również w męską naturę i pokazuję, czy rzeczywiście i jak bardzo natura mężczyzny różni się od natury kobiety. On jest bogaty, wykształcony (ze stopniem doktora) i w miarę ukształtowanym światopoglądem. Ona jest biedna, zaczyna dopiero zdobywać wykształcenie (to jest oczywiście FILOZOFIA) i boryka się z zupełnie innymi problemami. Różnica wieku między nimi, to 10 lat. Chcę też pokazać, jak bardzo można się różnić w poglądach i rozumieniu świata (czyli dwojga ludzi należących do różnych światów), a jednak – oczywiście z czasem – pokochać się do szaleństwa.-
Najlepszy opiekun roku. Doznałam szoku. 9 Lipca (24)
Najlepszy opiekun roku. Doznałam szoku → 9 Lipca ∼ 24 ∼ Najlepszy opiekun roku Po wyjściu z budynku jeszcze podkusiło mnie, żeby zajrzeć do akademika i sprawdzić, ile osób jest przyjętych z naszego Instytutu. Głównie z pierwszego roku, którego jestem opiekunem i mam prawo wiedzieć, nawet wypada się tym zainteresować. Ale chodziło mi oczywiście o to, czy moja ukochana ma przyznany akademik. Kierownikiem był mój kolega, ze studiów można powiedzieć, Tomek Zwoleń. Kończył wprawdzie inny kierunek – socjologię, ale na tym samym wydziale i często rozmawialiśmy z sobą. Teraz, poważny kierownik akademika, niby to rozumiał, chociaż patrzył lekko podejrzliwie na mnie, że taki jestem gorliwy. – Inni opiekunowie nie interesowali…
-
Rok akademicki. Wkroczyłam w świat filozofii. 9 Lipca (23)
Rok akademicki. Wkroczyłam w świat filozofii → 9 Lipca (23) ∼ 23 ∼ Rok akademicki wkrótce się rozpocznie. Czułem się podniecony. Jak to Tunia zauważyła: – A ty co? Chodzisz, jakbyś był na sprężynie; jakiś zaaferowany… – Przecież wiesz… Mam przygotować inaugurację u nas… No i mam być opiekunem pierwszego roku. Pierwszy raz coś takiego robię, a wiesz, te doświadczenia mi się przydadzą. Na habilitacji nikt nie będzie mógł mi zarzucić, że nie angażuję się w sprawy organizacyjne. Tunia pokiwała głową, że rozumie. A Nat dorzucił: – Szkoda, że u nas nie ma podobnego podziału, jaki jest na Zachodzie, że funkcje naukowe są rozdzielone od tych dydaktycznych i organizacyjnych.…
-
Koniec wakacji. Poszłam do akademika. 9 Lipca (22)
Koniec wakacji. Poszłam do akademika. 9 Lipca (22) ∼ 22 ∼ Koniec wakacji Dni płynęły nieśpiesznie, praca się rzeczywiście posuwała do przodu, mimo że ja sam byłem dość niemrawy. Zrobiłem duże – A4 – zdjęcie mojej dziewczyny i umocowałem na podstawce, tak aby mogło stać na biurku. Ale pamiętałem zawsze, aby je schować przed wyjściem i właściwie wyciągałem je jedynie, żeby sobie popatrzeć wieczorami, które były dla mnie – mimo lata – bardzo długie. Z Malwiną spotykałem się rzadko, wykręcając się pracą. Przyznałem się do zrezygnowania z Francji, zwaliłem wszystko na poważny błąd w rozprawie, który wprowadził zamęt w moje życie i z czym musiałem się natychmiast uporać. Denerwowałem…
-
Malwina wciąż dzwoni! Znów pakowanie. 9 Lipca (21)
Malwina wciąż dzwoni! 9 Lipca (21) ∼ 21 ∼ Malwina! Wciąż dzwoni… Co robić? Odebrać? Myśli, że jestem już w Niemczech, mieliśmy nocować w Bawarii. Nie, chyba nie odbiorę, bo jak się dowie, że nie wyjechałem, to będę musiał się z nią spotkać. A ja muszę powoli z nią kończyć, przecież spotkałem już moją dziewczynę. Ale czy rzeczywiście spotkałem? Gdzie ona jest?! Nie, jednak na randkę nie mam ochoty. Ale zaraz, jeśli nie przyznam się, że nie pojechałem, to za parę dni też nie będzie wypadało o tym mówić. I za tydzień też! Czy mam zostać ascetą? Pomyślę później… Rozmowa telefoniczna z ojcem Znów telefon… I znów tata? Nie…
-
Maks w jej pokoju. Zew męskości. 9 Lipca (20)
Maks w jej pokoju. Zew męskości. 9 Lipca (20) ∼ 20 ∼ Maks w jej byłym pokoju Niech to już mam za sobą! Co ja tak energicznie dzwonię, obudzę cały ten senny blok! – Dzień dobry – grzecznie się kłaniam, gdy drzwi otwiera mi starsza pani – szukam pani Sankowskiej – zrobiła wielce nieprzyjemną minę, jakby namyślała się co odpowiedzieć – zostawiła książkę i papiery, bardzo ważne, ja tylko chciałbym je zwrócić… Wtedy odezwała się: – Ach, chodzi o pannę Iwę, o, to ona już tu nie mieszka! – rzuciła szybko i jakby z ulgą. – Co?! Nie mieszka? Jak to?! Przecież zostawiła taki adres – nie mogłem zebrać…
-
Podążanie jej śladem. 9 Lipca (19)
Podążanie jej śladem. 9 Lipca (19) ∼ 19 ∼ Podążanie jej śladem Udało mi się zeskanować wszystkie papierki i ten odręczny także. Zeskanowałem też zdjęcie i to kilka razy, żeby wyszło w miarę dobrze. Nagrałem to wszystko na dyskietkę i od razu wrzuciłem do mojego laptopa. Starannie sprawdziłem, czy nie pozostał jakiś ślad w komputerze. Spokojnie oddałem dokumenty, wkładając je w to samo miejsce. Podziękowałem i radośnie wyszedłem. Miałem adres, wiedziałem, gdzie mieszka! Zaraz też pojechałem do domu i przejrzałem wszystkie jej dokumenty. Czułem się trochę jak złodziej lub oszust. Wydrukowałem wszystkie papiery, kwestionariusz, życiorys, świadectwo maturalne, podanie o przyjęcie i odręcznie napisany tymczasowy adres. Najwięcej się napracowałem nad zdjęciem, zrobiłem…
-
Pijaństwo. Nowe mieszkanie. 9 Lipca (18)
Pijaństwo. Nowe mieszkanie. 9 Lipca (18) ∼ 18 ∼ Pijaństwo Teraz mogę sobie pozwolić… Muszę zalać smutek. Jest tu jakaś butelka…, nie, nie szukam kieliszków… Zrobię jeden, no może z dwa łyki… Mogłem ją już mieć, a przez moją głupotę i miernotę muszę czekać aż do października. Najtrudniej jest mieć pretensje do siebie. Każdy to zna. Lepiej znaleźć winnego obok siebie, można się na nim wyżyć. A sobie? Co można zrobić? Trzeba nadal się akceptować, żeby z sobą wytrzymać! Wezmę prysznic, a może się położyć? Nie, najpierw prysznic… O cholera, wszystko mi jedno. Ile ja właściwie na nią mam czekać? Trzy miesiące? To okropne, jeszcze muszę się napić……
-
Muszę się napić! Muszę natychmiast stąd wyjść! 9 Lipca (17)
Muszę się napić! Muszę natychmiast stąd wyjść! 9 Lipca (17) ∼ 17 ∼ Czy pani mieszka w Alpinie? – A, tu się pani schowała – powiedziałem rozbawiony. Podniosła zaskoczoną twarz – a ja pani wszędzie szukam – podszedłem bliżej, uważnie się jej przyglądając. Nogi…, jakie ma nogi? Niewiele widać, spodnie niezbyt opięte, ale nogi są długie i szczupłe. Przeleciałem wzrokiem po niej całej. Wąziutka, taka drobna, ręce cienkie i dłonie szczupłe z długimi palcami, którymi kurczowo zaciskała zeszyt. – Chciałem jeszcze o coś ważnego zapytać… Czy pani wie, kiedy zaczyna się rok? – pokiwała głową, już teraz częściej spuszczała oczy w zażenowaniu, byłem niepocieszony. – Czy pani tu mieszka,…
-
9 lipca na uczelni. Odczyt wyników. 9 Lipca (16)
9 lipca na uczelni. Odczyt wyników. 9 Lipca (16) ∼ 16 ∼ [Przed przeczytaniem tego wpisu, zob. początkowe wpisy i koniecznie Wpis 3, żeby sobie przypomnieć treść, jak zaczyna się dzień 9 lipca, a poniżej jest dalszy ciąg. Natomiast Wpisy od 4 do 14 są retrospekcją, żeby pokazać sylwetkę i życie bohatera]. Moje prywatne życie Z powodzeniem też realizowałem żelazne zasady: aby nie zadawać się, nawet w najmniejszym stopniu, ze studentkami oraz z koleżankami z pracy. No chyba, że z innego odległego wydziału, ale do tej pory nie zdarzyła mi się taka sytuacja. Parę razy miałem jakieś towarzyskie kontakty z kimś z uniwersytetu i innych uczelni, ale nie przerodziły…
-
Karolina przypuściła szturm. Nowa koleżanka. 9 Lipca (15)
Karolina przypuściła szturm. Nowa koleżanka. 9 Lipca (15) ∼ 15 ∼ Tak, Karolina przypuściła szturm. Tak to wyglądało. Początkowo zdziwiłem się nieco; obiecaliśmy sobie nie komplikować życia. Zostawić sobie maksimum swobody, a wprowadzić troszkę kolorytu czy po prostu uprzyjemnić sobie wakacje. Ale już jesienią, gdy miałem znacznie mniej wolnego czasu i wakacyjne wypady trzeba było zawiesić, Karola zaczęła wydzwaniać do mnie: – Coś się stało? – specjalnie tak pytałem, żeby przypomnieć jej, że miała dzwonić do mnie tylko w wyjątkowych sprawach. Czasami nie odbierałem telefonu, później oddzwaniałem, ale nie śpieszyłem się. Mówiłem, że gdy jestem w pracy, to prywatnie jestem niedostępny. – Wiesz, mam trochę wolnego czasu, może byśmy…


















