-
Pijaństwo. Nowe mieszkanie. 9 Lipca (17)
Pijaństwo. Nowe mieszkanie. 9 Lipca (17) ∼ 17 ∼ Pijaństwo Teraz mogę sobie pozwolić… Muszę zalać smutek. Jest tu jakaś butelka…, nie, nie szukam kieliszków… Zrobię jeden, no może z dwa łyki… Mogłem ją już mieć, a przez moją głupotę i miernotę muszę czekać aż do października. Najtrudniej jest mieć pretensje do siebie. Każdy to zna. Lepiej znaleźć winnego obok siebie, można się na nim wyżyć. A sobie? Co można zrobić? Trzeba nadal się akceptować, żeby z sobą wytrzymać! Wezmę prysznic, a może się położyć? Nie, najpierw prysznic… O cholera, wszystko mi jedno. Ile ja właściwie na nią mam czekać? Trzy miesiące? To okropne, jeszcze muszę się napić……
-
Muszę się napić! Muszę natychmiast stąd wyjść! 9 Lipca (16)
Muszę się napić! Muszę natychmiast stąd wyjść! 9 Lipca (16) ∼ 16 ∼ Czy pani mieszka w Alpinie? – A, tu się pani schowała – powiedziałem rozbawiony. Podniosła zaskoczoną twarz – a ja pani wszędzie szukam – podszedłem bliżej, uważnie się jej przyglądając. Nogi…, jakie ma nogi? Niewiele widać, spodnie niezbyt opięte, ale nogi są długie i szczupłe. Przeleciałem wzrokiem po niej całej. Wąziutka, taka drobna, ręce cienkie i dłonie szczupłe z długimi palcami, którymi kurczowo zaciskała zeszyt. – Chciałem jeszcze o coś ważnego zapytać… Czy pani wie, kiedy zaczyna się rok? – pokiwała głową, już teraz częściej spuszczała oczy w zażenowaniu, byłem niepocieszony. – Czy pani tu mieszka,…





