Konflikt między sercem a rozumem
Sylwia pyta: „Co sądzisz o konflikcie między sercem a rozumem? Czym naprawdę należy się kierować? Masz jakąś receptę? Życie byłoby chyba łatwiejsze…”
Moja odpowiedź:
Temat jest niezwykle szeroki, dlatego postaram się ująć go dość syntetycznie. Spróbuję przeanalizować: czy te dwie kategorie („serce” i „rozum”) całkowicie się wykluczają, czy też możliwe jest ich sprzężenie, współpraca i wzajemne uzupełnianie?
Na początku uporządkuję terminy zawarte w pytaniu.
Mówiąc „serce” (w tym kontekście) masz zapewne Sylwio na myśli „uczucia”?
„Serce” – to obrazowe uosobienie sfery uczuciowej i emocjonalnej. Kojarzy się z miłością, wrażliwością, serdecznością czy współczuciem. Gdy mówi się, że „coś głęgoko przeżywam”, to najczęściej lokuje się to w sercu.
Historia zaczyna się od Arystotelesa
Metafora ta, zachowana w języku i kulturze, ma długą historię. Zaczyna się od Arystotelesa (filozofia starożytna, IV w. p.n.e.) który uważał serce za źródło przeżyć psychicznych (czy bardziej duchowych), siedlisko uczuć, czyli afektów.
Pojmowanie tak ulokowanych uczuć trwało niezwykle długo. Począwszy od starożytności przez średniowiecze aż do czasów nowożytnych (racjonalizm Kartezjusza) za wyróżnik człowieczeństwa uważany był rozum (ratio).
Afekty, jak nazywano uczucia i emocje, były uznawane za coś zwodniczego czy nawet za zaburzenia czystego myślenia. Z tego powodu filozofowie nie zajmowali się nimi.
Nawet Immanuel Kant (który „pogodził” racjonalizm z empiryzmem – zob. wpis: Immanuel Kant – filozofia krytyczna) uważał, że prawdziwie moralne działanie musi wynikać z obowiązku i rozumu, a nie z chwilowego współczucia czy sympatii. Uczucia były dla niego zbyt niestałe, by budować na nich stabilną wiedzę czy moralność.

Epoka romantyzmu nadała inny sens uczuciom, przydała im rangi jako siły nierozerwalnie związanej z człowiekiem, która zdolna jest „przenosić góry”. Następnie, pesymizm obecny w filozofii egzystencjalnej zwrócił uwagę na fakt, jak bardzo uczucia determinują wybory drogi życiowej przez człowieka (zob. wpis: Ontologia spekulatywna). Człowiek musi sam sobie radzić z negatywnymi uczuciami, jak lęk, strach, wyobcowanie, których rozum wyjaśnić nie potrafi. Jednak są one mocno zakorzenione w naturze człowieka, rozpoznając zagrożenia oraz naturę ludzkiego bytu.
Zamiana „uczuć” na „emocje”
Zauważyłam, że współczesna psychologia niezwykle rzadko mówi o „uczuciach”, zastępując je „emocjami”. Jak to się stało, że nastąpiła taka zamiana.
W moim przekonaniu uczucia są czymś innym niż emocje, co w psychologii często jest zatarte. Współczesna psychologia przestała mówić o uczuciach. Jako odrębna dziedzina wiedzy powstała późno (W Polsce dopiero w latach 50. jako kierunek akademicki). Wcześniej tematy stricte psychologiczne omawiane były w ramach filozofii, a psychologów w ogóle nie było. Byli to uczeni innych specjalności (najczęściej filozofowie lub lekarze), którzy zajmowali się problematyką psychologiczną.
Dominacja języka angielskiego
Współczesna psychologia akademicka i popularnonaukowa jest zdominowana przez literaturę anglojęzyczną. W języku angielskim szeroko stosuje się pojęcie emotion. Gdy polscy badacze zaczęli masowo tłumaczyć prace z USA lub Wielkiej Brytanii przyjęli to pojęcie dominujące w tamtej literaturze. Natomiast pojęcie feeling (uczucie) zostało zepchnięte do roli podrzędnej, mimo że jeszcze w polskiej tradycji naukowej miało swoje miejsce.
Dlaczego w anglosaskiej literaturze, mówi się głównie o „emocjach”?
Psychologia została zdominowana przez neurobiologię, gdzie emocje mogły być analizowane. Emocja znaczy szybką, automatyczną reakcję biologiczną organizmu, którą udaje się zmierzyć i brzmi bardziej naukowo. Uczucie natomiast to niezwykle subiektywny obszar odczuć i doznań, a tego już zmierzyć nie można.
Dbałość o precyzję języka wymaga rozróżnienia tych dwóch pojęć, jako że „emocje” i „uczucia”, to nie są synonimy.
Emocja (emotion) to:
- Biologiczna, automatyczna reakcja ciała i mózgu;
- Trwa krótko (sekundy, minuty);
- Powoduje nagły skok ciśnienia;
- Wywołuje strach, np. podczas gwałtownej burzy;
- Jest charakterystyczna dla wszystkich zwierząt (pobudzenie, lęk).
Uczucie (feeling) to:
- Świadoma, psychiczna interpretacja reakcji ciała i mózgu;
- Trwa długo, niekiedy bardzo długo – mogą to być miesiące, lata, a nawet całe życie;
- Charakterystyczne dla uczuć są: miłość, poczucie krzywdy, wstyd, wdzięczność.
Zatem, emocje to reakcje organizmu, impulsy (często natychmiastowe, nieuświadamiane i niekontrolowane) na jakieś negatywne lub pozytywne zdarzenie.

Natomiast uczucia to stan umysłu, zazwyczaj uświadamiany i trwa znacznie dłużej. Zrównanie tych pojęć prowadzi do nieporozumień. Mówi się, że emocje są krótkie, często gwałtowne i mogą szybko się zmieniać. Jeśli później używa się tego samego pojęcia np. na określenie głębokiego uczucia miłości, powstaje nieporozumienie.
Moja rada dla ciebie Sylwio: stosuj obydwa terminy „emocje” i „uczucia” w zależności od kontekstu. Jest to przede wszystkim bardziej precyzyjne i bogatsze językowo. Pokazuje różnice między gwałtowną reakcją organizmu a długotrwałym stanem umysłu, na formowanie którego mamy większy wpływ.
Poza tym twoje nazwanie uczuć (lub emocji) „sercem” jest w pełni uzasadnione. Chociaż nie jestem pewna (biorąc pod uwagę powyższe rozgraniczenie), czy pisząc „serce” miałaś na myśli uczucia czy emocje? Musisz się nad tym zastanowić i zakomunikować mi przy okazji.
Teraz o konflikcie
Fraza „konflikt między sercem a rozumem” sugeruje, że taki „konflikt” istnieje. Sposób zadania pytania przez ciebie Sylwio, pokazuje, jakoby istniejącą alternatywę (albo to, albo tamto), że te dwie kategorie są rozłączne i nie mają wspólnego zakresu.
Rzeczywiście, w otoczeniu często spotykam się z koniecznością wyboru między jednym a drugim. Może to być podyktowane przez tradycję lub wewnętrzną potrzebę. Poza tym może to być uzależnione od wartościowania: co wydaje się lepiej zabezpieczać moje interesy. Chodzi o kontrolę nad swoim życiem, o bezpieczeństwo, czy też dowartościowanie uczuć jako miernika człowieczeństwa.
| Współczesna nauka przychodzi nam z pomocą. Dostrzega współdziałanie a nawet konieczność współpracy między sferą rozumu a sferą uczuć i emocji. Jest to konieczne do przeżycia człowieka w świecie nieustannych zagrożeń. Na przykład emocje każą nam uciekać przed niebezpieczeństwem, uczucia są potrzebne chociażby do ochrony gatunku, a rozum jest w stanie to wszystko uporządkować, wyciągać wnioski, planować itp. |
Antonio Damasio neurobiolog amerykański (poch. portugalskiego) przestrzega przed stawianiem rozumu ponad uczuciami i emocjami. Wykazał, że są potrzebne do rozeznania w świecie oraz dokonywania wyborów. Badał m.in. pacjentów z uszkodzeniem części mózgu odpowiedzialnej za przetwarzanie emocji i uczuć. Jak się okazało nie byli oni w stanie dokonać wyboru między drobnymi rzeczami. Brakowało im emocjonalnego wsparcia, które informuje, co dla nas jest bezpieczniejsze, przyjemniejsze, lepsze.
Współcześnie przyjmuje się, że uczucia i emocje wspomagają adaptację człowieka w środowisku. Pozwalają rozpoznać zagrożenia i odpowiednio zareagować. Z kolei logiczne myślenie jest w stanie uporządkować emocje, zinterpretować je i po prostu radzić sobie z nimi.
Jakie rozstrzygnięcia?
„Czym naprawdę należy się kierować?”
Dylemat ten jest – można powiedzieć – dość trudny do jednoznacznego rozstrzygnięcia, mimo tego, co wcześniej napisałam o współdziałaniu. Nie znaczy to, że dylematu takiego nie należy rozważać. Wręcz przeciwnie. Filozofia zajmuje się bardzo wieloma podobnymi problemami, często a priori zakładając, że są całkiem nierozwiązywalne i wówczas mówi się o aporiach, czyli trudnościach nie do rozwiązania. Chociaż mogą być one tylko z pozoru niemożliwe do rozwiązania. I dlatego zawsze (prawie) w filozofii podejmuje się takie trudne kwestie, ponieważ one trapią ludzi i to jest wystarczający powód, żeby je analizować. Zagadnienie to jest oczywiście rozważane również w psychologii.
Są i nadal będą ludzie, którzy kierują się w większej mierze rozumem. Z kolei inni są przekonani, że lepiej kierować się uczuciem.
Najlepiej byłoby kierować się jednym i drugim,
|
Chodzi tu o zależności i związki między uczuciami i rozumem. Te zależności i rozmiary obydwu kategorii są rozmaite u poszczególnych ludzi. Można przewrotnie powiedzieć, że każdy kieruje się tym, co ma i w dodatku, na ile czego ma.
Osoby, które kierują się chłodnym rozumem bywają niezwykle skuteczne, ale być może są bezuczuciowe i trudne w relacjach.
Z kolei ludzie kierujący się porywami serca są być może chaotyczni w swoich wyborach, a ich decyzje mogą być destrukcyjne.
Jedni i drudzy są przekonani, że postępują słusznie. Może się też zdarzyć, że człowiek poza dużą mądrością, postępujący zgodnie z racjami rozumu jest dość uczuciowy i docenia uczucia jako wartość duchową, bezcenną, dodaną do rozumu. Albo odwrotnie: może to rozum dodany jest do uczuciowości? I obydwa te warianty w moim przekonaniu są najlepszym rozwiązaniem.
A najgorzej wygląda sytuacja, gdy ktoś ma niedużo rozumu i niewiele uczuć lub też uczuciowość spaczoną (załóżmy, że jest to stan chorobowy). Wówczas taki osobnik może być bardzo groźny. W tej grupie mogą być różni zwyrodnialcy itp. Mówię o uczuciach w ogóle, a nie wyłącznie o dobrej stronie uczuciowości, a więc wchodzi tu w grę również zawiść, nienawiść czy niepohamowane żądze.
| Dobrze by było, gdyby człowiek mógł wypracować w sobie coś w rodzaju rozumnych uczuć oraz uczuciowego rozumu. |
Rozum, to bardzo bogaty arsenał, może zawierać: wiedzę, inteligencję, percepcję, umiejętności, doświadczenie i jeszcze inne własności. Ludzie różnią się w ich wartościowaniu, czasami nadmiernie doceniając jedną z kategorii, deprecjonują pozostałe. Widać tu pewną prawidłowość, wyznaczaną przez środowisko, wychowanie, wiek osoby, wykształcenie, usposobienie (naturę), przebytą drogę życiową (a może jeszcze coś innego).
Mądrość i intuicjaAnalizując relacje rozumu i uczuć, nie sposób nie zauważyć, że obok nich pojawiają się dwa ważne pojęcia: mądrość (będąca kwintesencją rozumu) oraz intuicja (podświadome projektowanie przyszłych zdarzeń, być może jako produkt zarówno rozumu i emocji). Z racji objętości tego wpisu, powinnam chyba tym wątkom poświęcić odrębny esej. |
Rozum wydaje się być czymś ogólniejszym, co spina pozostałe własności. Wszystkie one mają zastosowanie, ale czy jednocześnie i zawsze w tych samych proporcjach? Nie, przecież niektóre zadania wymagają więcej czystego rozumu, inne – więcej doświadczenia lub wiedzy czy umiejętności.
Rozum jest pewną sprawnością, pewnym narzędziem do zdobywania wiedzy, do postrzegania rozmaitych zjawisk, do pojmowania różnych skomplikowanych sytuacji oraz do wykonywania pewnych czynności. Pozwala dostrzec ukryty sens oraz prawa rządzące naturą.
Wiadomo, że rozum daje lepsze efekty w podejmowaniu decyzji, a uczucia są zazwyczaj złym doradcą. Jednak to uczucia najbardziej świadczą o człowieczeństwie istoty ludzkiej, zdolnej odczuwać i współodczuwać. A zatem należy pielęgnować jedno i drugie. Uczucia – trzymać w ryzach, na ile się da i rozwijać w kierunku dobrego; rozum też rozwijać, jak tylko jest to możliwe, czerpiąc z pokładów swojej wiedzy nieustannie powiększanej.
Na koniec ważne zastrzeżenie
Każdy człowiek raczej zauważa u siebie szereg mankamentów i niedoskonałości, które stara się poprawić lub nie. Jednak chyba większość ludzi uważa, że czego, jak czego, ale rozumu to im nie brakuje, więc jaki jest rezultat? Nie próbują niczego zmienić!
My, ludzie, mamy skłonności do przeceniania własnego rozumu i każdy mierzy świat swoją własną miarką.
Czy rozum można zmierzyć?Czy rozum jest czymś, co „albo się ma, albo nie”, czy też można mieć go więcej lub mniej? Współczesna psychologia pokazuje, że funkcje poznawcze i inteligencja są stopniowalne – nie jest to cecha zero-jedynkowa. Problemem nie jest jednak sama „ilość” rozumu, lecz fakt, że – jak zauważył Kartezjusz – własny rozum jest jedynym narzędziem, jakim dysponujemy do oceniania samego siebie. |
Kartezjusz pisał w „Rozprawie o metodzie”: „Rozsądek jest to rzecz ze wszystkich na świecie najlepiej podzielona, każdy bowiem sądzi, że jest weń tak dobrze zaopatrzony, iż nawet ci, których we wszystkim innym najtrudniej jest zadowolić, nie mają zwyczaju życzyć sobie go więcej, niż mają”.
A dlaczego ludzie mają tak dobre zdanie o sobie w tej kwestii? Ponieważ każdy ocenia swój rozum według własnego rozumu. W zależności od tego, czy ma go mniej czy więcej nie jest w stanie przekroczyć granic swojego rozumu. Z tej pozycji określa też często wymiar rozumu innych osób, orzekając, że ktoś jest „głupi” albo „mądry”.
Podsumowanie
W historii myśli rozum nieustannie wpędzano w jakieś konflikty. Nie tylko z afektami (uczuciami), ale również ze zmysłami, co tak genialnie pogodził Immanuel Kant. Pokazał, że pojęcia bez danych zmysłowych są puste, a dane zmysłowe bez pojęć – ślepe. W obu przypadkach okazało się, że skrajności są ślepą uliczką, a prawda leży gdzieś pośrodku, czyli w integracji. Podobnie jest z sercem i rozumem.
Filozofia pyta o to, jak uczucia wpływają na nasze rozumienie prawdy, wolności i moralności. Psychologia natomiast bada, jak działają one w mózgu, jak kształtują nasze zachowanie i jak możemy nimi zarządzać.
Sylwio, to jest moja odpowiedź na twoje pytanie. Rozum podpowiada mi, że inne osoby mogą mieć na ten temat inne przemyślenia.







