Komentarze i refleksje

Czy obrazki Pixabay są darmowe?

Czy obrazki Pixabay są darmowe?

Chyba każdy, kto prowadzi stronę w Internecie lub bloga, czy jeszcze jakąś inną działalność internetową, wie, że: Obrazki na stronie Pixabay są za darmo, więc można je kopiować i umieszczać na swojej stronie. Tak deklaruje Pixabay.

Na samej górze strony Pixabay są zaznaczone obrazki płatne, a poniżej te darmowe. Skorzystałam zatem z takiej możliwości. I oto, co się stało.

Dzisiaj, tj. 05.02.26 otrzymałam dziwną wiadomość na adres mailowy. Jakaś międzynarodowa Firma pisze, że reprezentuje pewną autorkę z Niemiec, której grafikę umieściłam na swojej stronie bez licencji. I tu podany tytuł Wpisu. Ale o jaki obrazek chodzi, to nie podali. Oczywiście Firma ta domaga się opłaty rocznej w wysokości 374,50 Eur oraz spłaty w wysokości 350 Eur.

Nie muszę chyba dodawać, że jestem zszokowana. Do tej pory korzystałam wyłącznie z obrazów umieszczonych w Wikimedia Commons (zawsze z podaniem linku) i zapoznaniem się najpierw z informacją o prawach autorskich. Umieszczałam tylko te dozwolone. Poza Wikimedia Commons pobierałam wyłącznie obrazki ze strony Pixabay, te darmowe. Czyli: Wikimedia Commons i Pixabay.

I teraz mam dylemat. Czy to możliwe, żeby Pixabay było nieuczciwe i tak bardzo niepoważne? A międzynarodowa Firma, która podaje się za tak bardzo rzetelną, że dba o dobro i interes autorów, mogłaby być nieuczciwa? O co tu chodzi???

Napisałam do Pixabay,

ale kontakt z tą stroną jest utrudniony. Trzeba przeczytać całe długaśne FAQ i znaleźć odpowiedź na swoją wątpliwość, jednak takiego przypadku ja tam nie znalazłam!!! Może Pixabay mi odpowie, a może nie? Podobno odpowiada tylko na pytania, które nie pojawiają się w FAQ. 

Natychmiast usunęłam – na wszelki wypadek – wszystkie grafiki z tego Wpisu. Wpis zrobił się „goły”, ale trudno. Jednak martwi mnie jakaś gigantyczna nieuczciwość – chociaż nie wiem czyja? Dostałam nawet ultimatum co do daty przelewu pieniędzy oraz zagrożenie procesem! Może niepotrzebnie usunęłam wszystkie obrazki z tego Wpisu, przecież ich nie pobrałam nielegalnie!!! Muszę też poczytać, co to za Firma tak się mną zainteresowała. Napisali ogromnie długi tekst z pogróżkami, ale ja jestem przekonana, że te obrazki pochodziły (pochodzą) z Pixabay – tych darmowych. No i nie wskazali o jaki obrazek chodzi.

Jeśli Pixabay mi odpowie, że rzeczywiście ich obrazki są darmowe, to znów je wstawię.

Moja Strona, jak Czytelnik widzi, nie jest komercyjna i poza tym bardzo skromna. Zawsze też pilnie sprawdzałam, co pobieram z Internetu, żeby być w porządku wobec innych autorów. Sama przecież piszę i też miałam problemy z blogami wykorzystującymi moje teksty w sposób nieuprawniony, więc jestem czuła na tym punkcie. Zatem, jak to możliwe, że te grafiki pobrałam z darmowych obrazków w Pixabay, a teraz ktoś chce, abym za nie zapłaciła i to jeszcze wstecz!

Zastanawiam się również, jak to się stało, że taka potężna międzynarodowa Firma wyszukała na tak skromnej Stronie o tematyce dość niszowej (filozofia nie jest nadzwyczaj popularna, chociaż jest piękna) jakąś grafikę i w ogóle mój Wpis??? 

Niech Czytelnika nie zdziwi, że nie dołączę tu ani obrazka wyróżniającego, ani żadnego innego w tekście. Jak mam się ustosunkować do tej sprawy? Zupełnie nie wiem.

I jak dalej traktować Stronę Pixabay???

Oto jest pytanie! 

PS Piszę to, żeby Czytelnik nie zdziwił się, jeśli kolejno będę ogołacać poszczególne Wpisy z obrazków. Chcę również przestrzec, aby zwrócić uwagę skąd i co pobieramy.

Zob. kolejny Wpis: Moja historia z Copytrack

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *